W indonezyjskim ogrodzie botanicznym rośnie kwiat Titan Arum. Jego niezwykłość polega na wydawaniu bardzo nieprzyjemnej woni podczas kwitnięcia, która przyciąga zapylające go owady. Zapach jest tak nieznośny że miejscowi nazywają go „trupim kwiatem”.
Dziś jadąc autobusem , poczułem się jak zwiedzający ów ogród. Zaczęło się tajemniczo. Usiadłem i poczułem „trupi” smród, ale nie mogłem zlokalizować „kwiatka”. Od razu zbudowałem sobie portret psychologiczny podejrzanego. Stary, po sześćdziesiątce, z tłustymi włosami dziad z torbą. Ukradkiem spoglądam w tył, bo z przodu same młode panie, w poszukiwaniu delikwenta. I bingo! Dokładnie taki! I węch jakby mi się wyczulił a smród stał się bardziej intensywny na widok „kwiatka”. Co za okaz! Czuć było, że przechodzi ingresywny rozkwit. Aż żal mi, było zmieniać miejsce, bo niektórzy jeżdżą do Bogory aby takie twory natury zobaczyć i poczuć. Wytrzymałem twardo jedyne 10 minut i zwiałem na drugi koniec autobus.
W ramach terapii po tych przykrych doznaniach przywołałem z pamięci wspomnienie kwiatowego, cudnego zapachu włosów (...) ....
Byłem na filmie produkcji koreańskiej. Na sali tłum jedenastoosobowy. Za cenne pięciu złotych dwiegodziny azjatyckiego kina, którego zupełnie nie rozumie. W jednej ze scen mąż i żona jedzą kolacje. On ryż i ona ryż pałaczekami szamają, aż tu nagle oboje wstają od stołu. On odstawia krzesło a ona przekłada się przez stół. Podwija jej sukienke sciaga majtki i gwałci żone. Podczas stosunku ona sie pyta czy może wyjść z koleżankami jutro. Po wszystkim ona podciąga sukienke, on przysuwa krzesło i wracają do posiłku. Co kraj to obyczaj. Koreańska wersja "Bo zupa była zasłona" ?
... Wchodząc do pracy zostałem zaatakowany przez węże paliwowe, które nie wiedzieć, z jakiej przyczyny zerwały się z dystrybutorów. Jeśli tak ma wyglądać uwolnienie cen paliw to zaczynam się bać. W czasie dramatycznej ucieczki wpadłem w napoje z promocji. Super, ekstra promocja polegająca na podwyższeniu ceny o dwadzieścia groszy i mówieniu,
że "Soczki Tarczyn mamy w promocji, skusi się Pani?" Wystarcza, aby nakręcić sprzedaż. Ot, taki zabieg marketingowy. Idąc dalej, to taki soczek tak naprawdę nie jest sokiem, bo ów żeby nim być musi zostać wyciśnięty z owocu a "jeżeli nie nadaje się do bezpośredniego spożycia, ponieważ jest np. zbyt kwaśny, jak sok z porzeczek, wtedy trzeba go rozcięczyć i dosłodzić. Tak otrzymany wyrób nie będzie sokiem, lecz nektarem albo napojem." Jeszcze napis na zakrętce "100 % smaku" i jest prawie jak 100% sok no i prawie jak z promocji! Kontynuując ucieczkę dostałem się do magazynu. A w nim tysiące butelek wódki Smirnoff pragnące mojej zguby równie wielce jak węże paliwowe.
Kiedyś źle sprawdziłem dostawę alkoholu i butelkę 0,7 litra potraktowałem jako 0,5. Po paru dniach okazało się, że brakuje dziesięciu flaszek półlitrowego Smirnoffa o łącznej wartości 289 pln. Pośpieszyłem się z naprawieniem mojego błędu i odkupiłem ów dziesięć butelek trunku. Parę dni później w dostawie przywieźli brakujący alkohol, a ja odzyskałem 5 litrów wódki. Więc teraz nie powinno Was dziwić, dlaczego śnią mi się takie pierdoły. To objaw zatrucia alkoholem.
Ten dzień był nie typowy. Zamiast elegancko ustawiać soczki na
sklepie, w ciepełku i pod krawatem to śmigałem w kombinezonie tankując
czterokołowce w chłodzie i zimnie. Wszystko przez to, że placowych
wysłali na szkolenie a mnie wygnali z mojego sklepiku. Tak... szkolenie
jak tankować gaz... na którym dowidzieli się, że teraz będą musieli
zakładać plastikową osłonkę na twarz... dobrze, że masek kuloodpornych
nie wymagają, albo stroju strażaka. Pierwsze dwie godziny ściemniania
na placu szybko zleciały. A w trzeciej przyjechała jakaś kontrola i
zamknęła stację na trzy i pół godziny :) Na wjeździe do stacji
rozstawiłem pachołki. Oczywiście znalazło się dziesięciu frajerów
którym to nic a nic nie przeszkadzało i wjechało pod dystrybutory... na
moją informację że stacja jest chwilowo nieczynna: że jak to? że co ?
popierdoliło Was? Inni objeżdżali stacje i wjeżdżali wyjazdem jakby
nigdy nic... słowem: ch*je na rope. Skoro jestem juz przy tej kategorii
kierowców to w skład niej wchodzą kierowcy z pretensjami ze tak drogo.
Wczoraj podchodzę do takiego jegomościa a on snobistycznie: " za 50! za
wiecej nie wezme! za drogo tu macie!" moja wewnetrzna odpowiedz: "To ty
za malo zarabiasz, dlatego wydaje Ci sie ze jest drogo". Dlatego wolę
układać soczki w magazynie niż słuchać jęczenia że im za drogo, że oni
muszą teraz zatanować i że ich nic nieobchodzi że są jakieś kontrole,
że tamto i owanto.
Wiem... druga notka z rzędu w której jest coś o sexsie, dlatego jeszcze raz podkreślam: pracuje na stacji benzynowej a nie w sex shopie. Ale przyznam otwarcie, że już nie wiele stacyjce brakuje do PinkShopu z ulicy Garncarskiej.... prezerwatywy, filmy dla dorosłych i gazety, tego nie brakuje.
Przed szesnastą wpada kolejna wycieczka, ale nie dzieciaków, nawet nie niemców ani szwedów. Jakieś znane gęby z telewizji. Ekipa "tańca z gwiazdami" z P. Gąsowskim i A. Kwaśniewską na czele. Gąsowski z kolegami do stojaka z filmami XXX uderzyli pierwsi i w beke. "Poczytam Wam recenzje!" No i przeczytał recenzje " TrainedTeens
2" na głos ku uciesze zgromadzonych. Jeszcze większa orgia śmiechu ich
ogarnęła gdy odkryli, że "Mała Syrenka" - bajka dla dzieci jest koło "All about Sex". "Co wy macie na tej stacji: Bajki i pornole tylko?" :)
Mali chłopcy z podstawówki czy dorosłe gwiazdy z telewizji, dzieli ich
tak wiele a łączą filmy porno na stacji:) Acha... a dla fanów A. K.
podam, że kupiła loda i batonika :)